Miłość moja decyzja

Serce jest kluczem

Miłość moja decyzja to motyw, który poczułam w sobie mocno w zimowy czas, tak charakterystyczny dla ciepłych emocji. I choć minęło już trochę czasu od Święta Zakochanych, dla mnie temat miłości pozostaje aktualny w każdym momencie. Szczególnie w tym okresie przepełnionym strachem, niepewnością, gniewem i pomieszaniem myśli.

Jestem daleka od tego, by mówić komukolwiek jak powinien się zachowywać w obliczu zagrożenia zdrowia czy życia. Nie potrzebuję też kierować żadnych apeli i dokładać swoich trzech groszy do ogólnej dyskusji w świecie realnym i wirtualnym. I nie w tym rzecz, że mam to gdzieś.

Wierzę, że każdy postąpi zgodnie ze swoim rozsądkiem i sercem. Bo właśnie serce jest kluczem do tego, by przeżyć dobrze szczególny w życiu moment. Czy to chodzi o Wielki Post, epidemię wirusa czy osobisty kryzys.

Serce kluczem
Serce jest kluczem do tego, by przeżyć dobrze szczególny moment w życiu.

Temat miłości jest moim ulubionym. Rozważania i poszukiwania miłości w życiu i w sobie zajmują największy pokój w moim umysłowym domu. O miłości, jej sile i korzeniach sporo myślałam na przełomie roku. Jak to zwykle bywa mój myślowy chaos zrodził się z kryzysu. Tego w relacji osobistej.

Nikt nie lubi problemów w swoim życiu. Niektórzy lubują się w rozwiązywaniu trudności, gdyż dzięki temu nabywają nowej wiedzy i umiejętności. Takie podejście mają optymiści, a do takiej grupy jeszcze mam kawałek drogi. Z reguły na dźwięk słowa „problem” reagujemy z automatu niepokojem. Chcielibyśmy odwrócić się na pięcie i udać się do przyjemniejszego i spokojniejszego miejsca. Kiedy problem pojawia się w relacji, czasem trudno jest takie miejsce znaleźć. W szczególności gdy mieszka się razem na małej przestrzeni…

Moja życiowa przestrzeń jest dla mnie czymś niezwykle istotnym. Potrzebuję mieć swój azyl, w którym panuje ład i spokój. Azyl, który daje mi poczucie bezpieczeństwa. Ważne są również dla mnie sprawy materii. Kiedy coś się chwieje u podstawy, sprawy wyższego rzędu, wyższe uczucia schodzą na dalszy plan. A trzęsące się podstawy były obecne w moim życiu jeszcze od późnej jesieni poprzedniego roku. Do tego w przestrzeni domowej zrobiło się gęsto od ciężkich emocji, gdyż oboje, ja i mój Partner jesteśmy na drodze rozwoju osobistego. Było nam razem trudno.

Czułam, że się oddalamy od siebie i coraz częściej pojawiały się myśli, że jesteśmy jak dwie osobne wyspy na niespokojnym morzu. Będąc osobno, byliśmy jednocześnie zbyt blisko. Trudne i bolesne emocje przenikały nas wzajemnie i wciągały w niechciane rejony mielizn. W mojej pamięci okres jesienno-zimowy zapisał się jako wyczerpujący i jednocześnie głęboko uświadamiający moje własne cienie.

W poszukiwaniu wsparcia

W tamtym czasie mój nastrój nosił się blue. Przeszłam przez intensywny czas leczenia traumy, który wiązał się z przeżyciem żałoby po okresie trudnego dzieciństwa. Wydostałam się z mielizn i zaczęłam nabierać mocy. Wtedy też wiara w sens moich działań się umocniła, a ja zaczęłam żyć bardziej efektywnie. Ruszyłam z kreacją swoich marzeń i zostałam Kreatorką Pięknych Stron w WordPressie. Niestety, jak to w przyrodzie bywa, gdzie w jednym miejscu wzrasta, tam w drugim się zmniejsza. Trudne emocje Partnera wpływały negatywnie na mnie. Nie czułam się na tyle silna, by go wspierać i jednocześnie skoncentrować się na sobie i swoim życiu. Nie umiałam zaopiekować się sobą. Mój spokój wyjechał na wakacje beze mnie. Nie dziwię się. Tej wszechogarniającej depresji sama miałam już dość…

W ciężkich chwilach naturalnym krokiem jest rozmowa o emocjach z przyjaciółmi czy osobami, których darzymy zaufaniem. Gdy każdym porem wypływa frustracja i złość, a niemoc kładzie zrezygnowane ciało na łopatki, potrzebujemy „przegadać” z kimś życzliwym to, co nas boli. Druga osoba może spojrzeć z dystansem na daną sytuację, ocenić chłodnym okiem problem, który nas dręczy. W ciągu prawie czterech lat razem był to pierwszy tak poważny kryzys w relacji, o którym potrzebowałam mówić z kimś więcej niż tylko ze mną. Poza Partnerem, rzecz jasna.

Miłość moja decyzja

Reakcje na opowieść o moich troskach były różne. Niektóre mocno mnie zaskoczyły, a nawet wzburzyły. Inne zasmuciły. Jeszcze inne utwierdziły mnie w przekonaniu, o którym w chwili silnego kryzysu zapomniałam. Że to kogo wybieram na swojego partnera i to czy mimo problemów przy nim trwam jest tylko i wyłącznie moją sprawą. Dotarło do mnie, że tylko SIEBIE powinnam pytać o to czy chcę być z kimś „pomimo” czy zamieniam go na lepszy, bezproblemowy model. Ale umówmy się, takich modeli nie ma. Dopóty będziemy się frustrować wadami partnera, dopóki sami nie staniemy się tymi najwspanialszymi partnerami, o jakich marzymy.

Zdałam sobie sprawę ze swego egoizmu, który mi podszeptywał, żeby uciekać jak najdalej: „Hej, problemowy facet nie jest fajny!” Ale czy ja sama jestem taka superowa? Otrzymuję wsparcie i chętnie biorę, a gdy przychodzi test mojej miłości, to zapominam o wszystkich darach od niego i chcę wykopać za drzwi? Pomyślałam o wszystkich dobrych rzeczach, które otrzymuję w swojej relacji i podjęłam decyzję, że wybieram tę Miłość, która stanęła na mojej drodze pewnego czerwcowego dnia. BO MIŁOŚĆ TO W DUŻEJ MIERZE KWESTIA DECYZJI. Pięknie to podsumowała psychoterapeutka Iza Falkowska-Tyliszczak w lutowym numerze miesięcznika Zwierciadło: „słowo kocham jest opakowaniem dla słowa decyduję„. Btw, to moje ukochane czasopismo dla kobiet. Serdecznie polecam!

Miłość moja decyzja
Słowo kocham jest opakowaniem dla słowa decyduję

Kochaj, ale najpierw Siebie!

Na mocy takiej samej decyzji wyszłam w listopadzie ze swego mrocznego tunelu, do którego zaprowadziło mnie przeżywanie swoich dziecięcych traum. Było ono efektem odzyskiwania wewnętrznego dziecka, metody uzdrawiania przeszłości autorstwa Johna Bradshawa. Ta droga pozwoliła mi uznać wszystkie moje emocje z każdego etapu rozwoju i jednocześnie uświadomiła mi ile jeszcze trudnych uczuć siedzi we mnie głęboko. W tamtym momencie pozwoliłam sobie je wszystkie poczuć. Dałam im przestrzeń. A gdy wszystkie uczucia smutku, żalu, opuszczenia, złości, gniewu wypłynęły na powierzchnię, a ja nic z nimi nie robiłam, nastała cisza. Zdecydowałam, że oto wstaję i idę dalej. Z pełną miłością do Siebie i akceptacją tego, co było. Miłość moja decyzja jest moim nowym credo na każdy dzień życia.

Oczywiście nie jest tak, że teraz jestem ostoją harmonii i nic mnie nie rusza. Wciąż jestem na tej trudnej ścieżce nauki miłości do siebie. Ale czuję, że codziennie jestem coraz bliżej tego miejsca, w którym panuje dobro i miłość dla każdej istoty. Nie pamięta się złego. Nie rozpatruje „za” i „przeciw”, tylko kocha bezwarunkowo. Taka czysta i bezinteresowna miłość istnieje w każdym z nas. Jest częścią naszej boskości. Najwyższa pora, by dać jej przestrzeń. Ta miłość rozpuści strach i nic nas nie złamie. Gorąco wierzę w to, że Miłość – ta pisana przez duże M może nas uzdrowić. Z otwartym i odważnym sercem przetrwamy każdy kryzys. Czy to światowy czy ten osobisty w relacji 🙂

Miłość Wam ślę!

Wisława Szymborska – fragment utworu pt. Nic Dwa Razy

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś – a więc musisz minąć.
Miniesz – a więc to jest piękne.
Miłość moja decyzja

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Share via
Copy link
Powered by Social Snap