Moja jogowa historia

Moja jogowa historia

Na początku było Ciało

Moja jogowa historia zaczyna się, jeśli mnie pamięć nie myli, w 2003 roku. Był to rok, w którym byłam zobligowana do wyboru zajęć sportowych na studiach na Politechnice Wrocławskiej. Jako pierwsze zajęcia z wielką radością wybrałam jogę, która mnie pociągała perspektywą rozwoju elastyczności i fantastycznymi pozycjami ciała.

Odkąd pamiętam jestem szczęśliwą posiadaczką elastycznego ciała. W szkole na zajęciach wychowania fizycznego najbardziej ekscytowały mnie ćwiczenia gimnastyczne, które faworyzowały sprężyste ciała i jednocześnie rozwijały umiejętność rozciągania. Nie pamiętam, kiedy usiadłam pierwszy raz w kwiecie lotosu, ale fakt, że sama zaczęłam tak układać ciało, nie znając nawet nazwy tej pozycji wypełniał mnie euforią i dumą 😀

Na co dzień moim ulubionym rodzajem siadu jest ten po turecku. Siadam tak wszędzie, nawet w knajpach i kinach! W zasadzie to nie umiem siedzieć inaczej. Moje ciało czuje się niekomfortowo, gdy jestem zmuszona do zwyczajnego siedzenia na krześle.

Jednak pierwszy kontakt z prawdziwą jogą z nauczycielem nie zapisał się w mojej pamięci jako fantastyczne doświadczenie. Tak naprawdę niewiele pamiętam z tamtych lekcji. Mój nauczyciel był starszym panem o mrukliwym usposobieniu. Nie było w nim tego światła, które przyciąga ludzi i buduje wokół harmonię. Te pierwsze doświadczenia odsunęły ode mnie temat jogi na parę lat. Do końca studiów nie miałam z nią kontaktu. W moim życiu królował wtedy rower, a moja miłość do jogi została pokryta kurzem zapomnienia.

Moja jogowa historia

Bob Harper

Joga jest fontanną młodości. Jesteś tak młody, jak elastyczny jest Twój kręgosłup

Wraz z rosnącą świadomością i ilością przeżytych doświadczeń budziło się moje pragnienie jogi. Jogi jako drogi do zjednoczenia ciała, ducha i umysłu. Taka jest też jedna z definicji tej cudownej metody osobistego rozwoju, która narodziła się w Indiach ponad 4 tysiące lat temu. Im więcej było stresu w moim życiu, tym bardziej moja chęć praktyki jogi wzrastała. Potrzebowałam zadbać o siebie całościowo. Ciało kocha ruch, a joga była dla mnie najpiękniejszym rodzajem aktywności. Bo nie odłączała ciała od umysłu i duszy.

Pragnienie jogi doprowadziło mnie pod drzwi wspaniałego Centrum Jogi Iyengara Namaste we Wrocławiu. Tam poznałam cudowną nauczycielkę, Paulinę Stróż, która w oczach miała świetlistą radość i przyciągała swoją aurą niebiańskiego spokoju. Ta joga uszczęśliwiała. W Namaste joga nauczana jest według metody B.K.S. Iyengara, której istotę stanowi wykonywanie asan (postaw ciała), pranajam (ćwiczeń świadomego oddychania) oraz medytacja. Metodę tę charakteryzuje wyjątkowa precyzja nauczania asan. Jest dość długi czas trwania w pozycjach i sporo korekt, by uczeń jak najmocniej mógł czerpać z zalet danej asany. Stosowane są różne pomoce – paski, kostki, pianki, które pomagają dostosować asanę do naszych potrzeb i ograniczeń. Bo każdy ograniczenia w ciele ma. Nawet ci elastyczni.

Praktyka asan przynosi zdrowie, wzmacnia ciało, zapewniając mu przy tym giętkość i elastyczność. Uwalnia toksyny, usuwa zmęczenie oraz balansuje układ nerwowy. Daje piękno, siłę i wewnętrzny pokój. Jednak najszlachetniejszy cel wykonywania asan to uspokojenie i kontrola umysłu – dla poznania Samego Siebie.

Z Pauliną Stróż praktykowałam jogę ponad rok, może 1,5 roku. Powodem, dla którego przerwałam uczęszczanie do szkoły jogi było przeprowadzenie się dalej od centrum Wrocławia w rejony Psiego Pola, gdzie wciąż mieszkam. Moje podróże na zajęcia i z powrotem trwały zbyt długo, dlatego znalazłam sobie aktywność fizyczną w domu. Chciałam maksymalnie wydajnie wykorzystać swój czas wolny. Zgodnie z zasadą, że jeśli praca nie satysfakcjonuje, zrób coś extra dla siebie po pracy. Gdybym wtedy miała więcej odwagi, po prostu zmieniłabym pracę, ale… Moje etapy rozwoju są rozciągnięte w czasie niczym trwanie w asanach w metodzie Iyengara. To zdecydowanie uczy cierpliwości 😉

Medytacja w ruchu… dla Umysłu

W poprzedniej pracy i poprzedniej relacji doświadczałam wielu nieprzyjemnych emocji, z którymi radziłam sobie wtedy za pomocą intensywnych treningów na macie. Wszystko zaczęło się pewnego, wiosennego dnia, gdy zobaczyłam za szybą kiosku czasopismo Shape, do którego dołączona była płyta z treningiem Trenerki Wszystkich Polek, Ewy Chodakowskiej. Wpadłam po uszy! Ćwiczenia z Ewą przyniosły mi potrzebny w tamtych latach reset i pomogły zredukować poziom stresu. Przede wszystkim jednak dawały sporo radości, której mi brakowało na co dzień. Endorfiny robiły robotę i… uzależniały! W wyniku fascynacji fitnessem i programami Ewy zainteresowałam się kursami na instruktora fitnessu i przeszłam przez kilka szkoleń. Przystępując do kursów, miałam nadzieję, że uda mi się wyrwać z pracy, której nie cierpię i będę wolna. Niestety albo stety pod koniec ostatnich szkoleń dotarło do mnie, że ta moja pasja do fitnessu była jedynie terapią zastępczą. Im więcej treningów miałam za sobą, tym bardziej byłam zmęczona. Nie fizycznie, ale taką drogą radzenia sobie z trudnymi emocjami. Czułam, że fitness to nie moja bajka. Tym bardziej, że w tej bajce było zbyt dużo kultu fizycznego ciała.

Ostatnim szkoleniem z branży fitness, w którym brałam udział był kurs pilatesu. Zaintrygował mnie ten sposób aktywności, gdyż w swojej dynamice, charakterze i wielu pozycjach bardzo przypominał mi… jogę! Z ulgą zakończyłam szkolenie i powróciłam do Domu czyli praktyki asan na macie. Moja jogowa historia zatacza koło. Tym razem postawię na świadomą praktykę w domowym zaciszu. Wciąż na tej samej macie 😉

W swoich czterech ścianach odkryłam jogę na kanale YouTube. Moją pierwszą internetową nauczycielką była Basia Lipska-Larsen – autorytet w Ashtanga Jodze. Spodobały mi się dynamiczne sesje jogi, które zaspokajały konieczną dawkę ruchu dla mocnej we mnie Pitty (jedna z trzech dosz w ajurwedzie, o której poczytasz tutaj), a jednocześnie uczyły zatrzymania się, uspokajały umysł i czyniły oddech świadomym. Była to dla mnie piękna medytacja w ruchu i od tamtej pory taką misję przejmuje moja jogowa historia. Medytacja w ruchu to pierwszy powód, dlaczego praktykuję jogę.

Świadomie i holistycznie dbam o zdrowie

Praktyka w domu spodobała mi się jeszcze bardziej w momencie odkrycia Internetowego Studia Portal Yogi. Miejsce to zostało stworzone po to, by każdy – niezależnie od stopnia wtajemniczenia w asany – mógł praktykować jogę w domu. Studio Portal Yogi (PY) jest skarbnicą prawie 200 sesji w wykonaniu najlepszych polskich nauczycieli jogi, a dostęp do tych wspaniałych treści to koszt mniejszy niż 30 zł miesięcznie. Jeśli Twój tryb życia nie pozwala Ci na udział w zajęciach w szkole jogi lub sytuacja w kraju ogranicza swobodę działań, takie rozwiązanie jest idealne. Serdecznie polecam!

Praktykując jogę z różnymi nauczycielami w internetowym studiu natrafiłam na osoby, które udostępniają bezpłatnie wartościowe sesje jogi w Internecie. Ponieważ kwestia finansów miała dla mnie znaczenie, odpuściłam sesje w studiu PY i ograniczyłam się do praktyki jogi z YouTube. Posiadając wcześniejsze doświadczenie w jodze nie miałam obaw, że wykonuję asany nieprawidłowo. Czułam się pewnie na macie i odczuwałam ogromną radość i wdzięczność, że mam dostęp do tak cudownych materiałów zupełnie za darmo!

Praktyka jogi w domu dawała mi możliwość pełnego zadbania o siebie. Miałam poczucie, że dbam świadomie i holistycznie o swoje zdrowie. To drugi powód mojej miłości do jogi.

Miłość do jogi

BKS Iyengar

„Każda asana to pozycja wykonywana z odczuciem stabilności, zrównoważenia, i wytrwałości w ciele: życzliwości w inteligencji głowy oraz uważności i zadowolenia w inteligencji serca. Oto jak jak należy rozumieć, praktykować i doświadczać każdej asany. Wykonanie asan powinno być odżywcze i oświecające.”

Moja jogowa historia to największa lekcja miłości

W międzyczasie założyłam profil na Instagramie i trafiłam na konto nauczycielki jogi, Małgorzaty Mostowskiej. Na Jej cześć mogłabym stworzyć pean na 1 000 znaków i wciąż nie wyczerpałabym tematu. Parę słów o Gosi pisałam już na tej stronie. Gosia jest moją ukochaną Nauczycielką Życia. Ona wzbudziła we mnie ciepło, które było w letargu od lat. Dzięki niej nauczyłam się łagodności, życzliwości i miłości – do siebie samej. I tutaj pojawia się mój trzeci powód, dla którego praktykuję jogę. To największy wyraz miłości do Siebie. Ale to nie wszystko.

Praktyka jogi
„Kiedy Wasze ciało, umysł i dusza będą zdrowe i harmonijne, przyniesiecie zdrowie i harmonię otaczającym Was ludziom, podarujecie zdrowie i harmonię Światu – nie będzie to skutkiem wycofania się ze świata lecz przemiany w żywą cząstkę ciała ludzkości.”
BKS Iyengar

Piękno to Miłość. Do Siebie i Świata

Przy regularnej praktyce Vinyasa Jogi z Gosią wzrosła moja wewnętrzna moc. Moje ciało stało się silniejsze, mój umysł w końcu zatrzymywał się w biegu, a zbędne myśli odpływały w niebyt, gdy słuchałam kojącego głosu Gosi. Koncentrowałam się na „tu i teraz”, przeszłość i przyszłość nie miały znaczenia. Moja uważność wzrastała na równi z akceptacją rzeczywistości.

Dzięki jodze z Gosią nauczyłam się uznawać swoje ograniczenia i spojrzałam z łagodnością na trudne lekcje w moim życiu. W Jej historii odnalazłam sporo własnych doświadczeń i to obudziło moją wewnętrzną siłę, którą każdy w sobie ma. Z każdą praktyką czułam się szczęśliwsza, a moje serce otwierało się coraz mocniej. Mroki nie znikają po ćwiczeniach jogi, ale już potrafię żyć pięknie „pomimo”. Z Miłością do Siebie i Świata.

Gosia Mostowska ujęła mnie za serce dzięki byciu w 100 % sobą w tym wirtualnym, często lukrowanym świecie oraz dzięki niezwykle odczuwalnym, pięknym wibracjom z Jej gorącego serca. Na wszystkich swoich kanałach – czy to YouTube, Facebook czy Instagram Gosia każdą swoją obecnością obdarowuje Świat karmiącymi słowami i emocjami z głębi ciepłego i otwartego serca. I pięknie uczy świadomego i szczęśliwego życia.

Miłość do jogi
Listopadowa Syrenka
Nawet w największej depresji joga była ze mną

W trakcie odbierania Nagrody Nobla Olga Tokarczuk opowiadała o czułym narratorze, który emanuje troską i czułością do każdego człowieka. Posługując się swoją wrażliwością, sięga w nasze serca głęboko. Gdybym miała podsumować obecność Gosi w social mediach i całą Jej pracę, to jest ona dla mnie takim czułym narratorem. Jej ogromna wrażliwość i otwarte, odważne serce uczą drugiego człowieka prawdziwej czułości. Bo ta Czułość jest Nią. I dzięki Gosi mam ją w sobie i ja. Wdzięczna jestem Bogu, że spotkałam Ją w sieci pewnego, pięknego dnia. Teraz marzę o tym, by spotkać Ją osobiście na warsztatach jogi. I jestem pewna, że kiedyś to się stanie 🙂

Moja jogowa historia
Piękno to Miłość
Do Siebie i Świata

PS Jeśli chcesz zapoznać się z innymi Lekcjami miłości, zapraszam Cię tutaj i tutaj. Pierwszy tekst dotyczy intuicji i jej ogromnej roli w życiu. Drugi natomiast to opowieść czym jest dla mnie miłość i co ma do tego decyzja.

PS 2 A jeśli spodobała Ci się moja jogowa historia i uważasz, że kogoś może zainspirować, udostępnij ten wpis na Facebooku. To dla mnie ogromne wsparcie!

PS 3 Zrób dla siebie coś dobrego i wskakuj na matę! Choćby po to, by poleżeć sobie w pozycji trupa. Ponoć najzdrowsza asana w ajurwedzie 😉

2 thoughts on “Moja jogowa historia”

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Share via
Copy link
Powered by Social Snap