Rytuały

Wdzięczność, uważność i przyjemności! Oto rytuały szczęśliwych ludzi :)

Rytuały na wagę złota

Dziś chciałabym się z Wami podzielić trzema pięknymi rytuałami, które od jakiegoś czasu są obecne w moim życiu. Są to wdzięczność, uważność i… przyjemności! Ten ostatni to stały element mojego życia. I przypuszczam, nie tylko mojego 😉

Praktyka tych trzech rytuałów niesamowicie mocno wpływa na poczucie odczuwanego szczęścia. Wnosi harmonię do naszego życia i sprawia, że czujemy się po prostu dobrze. A dobre samopoczucie to niezwykle istotny składnik dobrego zdrowia.

Zdrowe rytuały są cenniejsze od złota. Serio! Ale żeby miały dobroczynny skutek dla naszego zdrowia, warto je praktykować regularnie. Najlepiej każdego dnia.

uważność

Nasze nawyki ukształtowane w ciągu całego życia składają się na naszą codzienność. Nie zawsze są to nasze osobiste wybory. Często przejmujemy zachowania bliskich ludzi, z którymi przyszło nam mieszkać czy pracować. I nierzadko są to nawyki szkodliwe – dla nas samych i/lub otoczenia.

Tak mi się przypomniał teraz pewien okropny nawyk, który dotyczy niestety bardzo wielu ludzi. Otóż jest to plotkowanie. Niektórym wydaje się to niewinną czynnością towarzyską, ale de facto jest to po prostu obmawianie innych, które służy głównie poczuciu się lepiej. Plotkujący karmi swoje ego, mówiąc negatywne historie na temat innej osoby. Słabe to, ale… ręka w górę, kto nigdy nie plotkował!

Wirus plotkowania dotknął i mnie w czasie prawie 10-letniej pracy w miejscu typowym dla tego zjawiska. Dużo ludzi, wielkie ego, mnóstwo frustracji i kompleksów. Idealne warunki dla szerzenia się niewinnego wirusa. W pewnym momencie zorientowałam się, że jestem nim skażona i nie podoba mi się to. W ostateczności wirus został pokonany, kiedy odeszłam z Siedliska Zła. Brzmi okropnie, ale tak się tam czułam i otwarcie nazywałam to miejsce w ten sposób.

Niektórzy mogą się obrazić, gdy wytniemy ich ze swojego otoczenia, ale każdy żyje przede wszystkim dla siebie. O swoje szczęście musimy zatem zadbać sami. Naprawdę nikomu nie przynosi korzyści otaczanie się czy współpraca z toksycznymi ludźmi, dlatego na moim przykładzie polecam Wam nie powtarzać tego błędu. W moim życiu było trochę tych relacji – osobistych i zawodowych, gdy cierpiałam na własne żądanie, ale jestem osobą, która potrzebuje dłuższą chwilę na dokonanie decyzji i wprowadzenie zmian.

Oczywiście można się też „zarazić” dobrymi nawykami, ale w tym celu należy świadomie wybierać towarzystwo i osoby, którymi się inspirujemy. O takich istotach pisałam już na stronie poświęconej Przyjaciołom w Sieci, ale polecać dobrych ludzi zawsze warto. Toteż zapraszam Was niezmiennie do nauczycielki jogi, Gosi Mostowskiej, od której nauczyłam się najwięcej i do najbardziej optymistycznej egoistki w Polsce, Dagmary Skalskiej. W temacie rytuałów te kobiety są dla mnie piękną inspiracją. Tych osób jest oczywiście więcej i w najbliższym czasie będę poszerzać zakładkę Polecam.

Po tak długim wstępie zapraszam do opowieści o pierwszym rytuale, którym jest wdzięczność. Jest to jedna z cudownych zalet Vaty, pozostającej w równowadze i w stanie otwarcia serca.

Wdzięczność dla Vaty

O rytuale wdzięczności pisałam już trochę w poście urodzinowym. Jeśli jeszcze go nie znacie, zachęcam serdecznie do lektury. Wdzięczność jest niczym pokarm dla serca. Pozwala na zaproszenie do swojego życia jeszcze więcej darów i miłości. Jednocześnie rytuał ten możliwy jest jedynie, gdy mamy połączenie ze swoim sercem. To nie jest zwykłe podziękowanie, to czucie prosto z serca prawdziwej radości w odpowiedzi na dar od świata i wyrażenie miłości dla darczyńcy. Taki stan jest charakterystyczny dla doszy Vata. O ile jest ona w stanie zrównoważonym.

Harmonijna Vata emanuje spokojem, serdecznością i miłością. Jest empatyczna, współodczuwająca. Czuje wdzięczność i chętnie dzieli się swoimi darami. Dzięki temu sama otrzymuje dobro od innych. Im więcej wdzięczności w naszym życiu, tym większe poczucie szczęścia i radości w sercu. A to sprawia, że chcemy dzielić się dobrymi darami z innymi. Szczęście i miłość promieniują na ludzi wokół nas. Nasze życie nabiera głębszego sensu i wykracza poza żywot indywidualnej jednostki.

wdzięczność
Wdzięczność za dary Matki Natury jest u mnie na pierwszym miejscu

A wszystko zaczyna się od prostego rytuału wdzięczności, który możesz zacząć praktykować już teraz. Chociaż ostatnio mam wrażenie, że wszyscy już to robią. Praktycznie co dzień znajduję w świecie Internetu wpis na ten temat. Za co ja dziś jestem wdzięczna? Żeby daleko nie szukać, choćby za to, że mogę pisać do Was teksty na cudownym sprzęcie podarowanym od Ukochanego Braciszka 🙂

Odczuwanie wdzięczności wzmacnia pięknie doszę Vata. Przenosi ją na poziom satwiczny czyli ten najbardziej pożądany. Stan, w którym dosza Vata prezentuje swe najbardziej pożądane, szlachetne cechy. Nie musisz być jednak Vatą, by praktykować rytuał wdzięczności. Zresztą każdy z nas jest wyjątkową i jedyną w swoim rodzaju kombinacją trzech dosz. Rzadko jesteśmy tylko 100%-ową Vatą czy Pittą. Kimkolwiek jesteś, wdzięczność jest zawsze dobrą drogą. Tymczasem przechodzimy do rytuału dla umysłowej Pitty.

Uważność – nie tylko dla Pitty

Umiejętność tę zaczęłam zgłębiać kilka lat temu, kiedy przeczytałam pierwszą książkę w temacie medytacji: „Cud uważności. Prosty podręcznik medytacji” Thicha Nhata Hanha. Jest to niewielka książeczka – można zmieścić ją w kieszeni, a zawiera w sobie sporo cudownej treści. Czytałam ją dość dawno temu i czuję, że w obecnym czasie przyda mi się jej powtórne odczytanie. Poza treningiem uważności polecam w niej medytację własnej śmierci. Myślę, że lektura Cudu Uważności i to ćwiczenie wpłynęły mocno na to, iż lęku przed śmiercią nie czuję. Śmierć uznaję jako kolejny element żywota.

Wracając do uważności, to moim pierwszym krokiem ku niej było świadome zmywanie naczyń. Dzięki tej praktyce polubiłam tę czynność. Jest to idealna praktyka dla mojej Pitty, bo koncentrując się w pełni na prostej czynności, jaką jest zmywanie naczyń, jestem w stanie zatrzymać bieg myśli i wyciszyć umysł. Mogę skupić się na swoich odczuciach i emocjach. Zastanowić się skąd pochodzą i uwolnić je. A kiedy mam spokój w głowie, potrafię się tym stanem bardzo cieszyć. To podobnie kojące zjawisko jak uspokojenie się fal na wzburzonym morzu.

Jest wiele osób, które zmywać naczyń nie cierpi i dla nich wybawieniem jest zmywarka. Ja natomiast – będąc właścicielką małego m – nie mogę sobie na ten luksus pozwolić. Jeśli też nie posiadacie zmywarki, a zmywać nie cierpicie pomyślcie o tej czynności jak o rzeczy, którą robicie pierwszy raz w życiu. Podejdźcie do niej z entuzjazmem dziecka, które każdy w sobie nosi. I to do kresu swoich dni. I jeszcze jedno – wyobraźcie sobie, że to, co robicie – robicie po raz ostatni w życiu. To zmienia od razu nastawienie. Zdradzę Wam pewien sekret… Kiedy poznałam Cud Uważności, wprowadziłam do swego życia seksualnego tę ostatnią zasadę. Każdy taki event w moim życiu traktuję, jakby miał być ostatnim i gwarantuję Wam – to naprawdę przepis na sukces 😉

Thich Nhat Hanh

Podczas zmywania naczyń powinniśmy być tylko zmywaniem naczyń, co oznacza, że zmywając, powinniśmy być w pełni świadomi faktu, że zmywamy naczynia. Na pierwszy rzut oka może to wydawać się trochę głupie: dlaczego przywiązywać tyle znaczenia do tak prostej czynności? Ale o to właśnie chodzi. Fakt, że jestem tu i zmywam naczynia, jest cudowną rzeczywistością. Jestem całkowicie sobą, podążając za oddechem, świadomy swej obecności i świadomy swoich myśli i czynności. Niemożliwe jest wtedy, bym miotał się nieprzytomnie tam i z powrotem jak butelka unoszona przez fale oceanu.

Na koniec wątku o uważności dodam, iż skoncentrowanie się w pełni na tym, czym się zajmujemy, bycie w tu i teraz skutkuje ujawnieniem się pełnych talentów Pitty, dzięki czemu nasze plany i cele realizowane są zgodnie z naszymi pragnieniami. Siła dynamiczna Pitty najpiękniej się realizuje, gdy umysł jest czysty i spokojny. Warto zatem dbać o regularne wietrzenie głowy 🙂

Uważność
Kontakt z Naturą pięknie uczy bycia w tu i teraz i wycisza umysł

Kąpiel Kaphy… w przyjemnościach!

Przyjemności lubi każdy człowiek. Przypuszczam, że nawet mnisi, ale im chyba zależy na nich najmniej. Szczególnie wielbi je dosza Kapha, która jest najbardziej zrelaksowaną doszą. Kapha kojarzy mi się z uśmiechniętym, tłuściutkim Buddą. Na pewno widzieliście taki posążek nie raz 🙂 Ten uśmiech u Kaphy to jej znak rozpoznawczy. Kapha robi wszystko, by jej życie było pełne radości i przyjemności. Kapha lubi słodkie, niespieszne dolce vita. Ostatnio mogliśmy się przekonać, że włoskie słodkie życie niekoniecznie sprzyja długowieczności i zdrowiu, ale trzeba pamiętać o najważniejszej zasadzie – umiarze. Sądząc po sporej ilości zgonów wśród włoskiej społeczności, nie każdy mieszkaniec słonecznej Italii wziął sobie do serca tę złotą zasadę.

Ja osobiście wyznaję w życiu zasadę, że kluczem do dobrego życia jest dążenie do równowagi. Kiedy przesadzimy w jedną stronę, na przykład z ilością słodkich przyjemności, należy się zatrzymać i zrobić chwilę przerwy od rozkoszy płynącej z jedzenia. Najprostszym krokiem jest tutaj post. Choćby pół dnia czy ograniczenie węglowodanów i zwiększenie produktów zasadotwórczych w diecie (świeże warzywa i owoce). Sama ajurweda zaleca posty i oczyszczanie, także nie jest to jakiś nowoczesny trend.

Zaczęłam od ciemnej stron przyjemności, ale przecież to, co sprawia nam radość, zmienia nastrój na lepszy, wprowadza do życia więcej zadowolenia i uśmiechu nie musi mieć negatywnych skutków. Istnieją czynności i rzeczy, które trudno aplikować sobie w nadmiarze, a dają równie sporą ilość endorfin, co jedzenie. Pierwsze, co mi do głowy przychodzi to oczywiście moja ukochana joga 🙂 Kontakt z Matką Naturą, muzyka, lektura, pisanie, taniec, seks, sport, kino, nauka języków obcych…

Wymieniać można długo, ale przecież każdy sam dobrze wie, co mu sprawia przyjemność. Najważniejsze to pamiętać o radościach dla siebie każdego dnia. Bo każdy dzień jest pełen wyzwań i stresujących sytuacji. Dla równowagi należy zadbać o obecność w naszym życiu tych cudownych cząsteczek, które zwiększają nasz poziom szczęścia. Endorfin nikomu nie trzeba przedstawiać 🙂 To one działają jak narkotyk i sprawiają, że fanki Ewy Chodakowskiej tak się zafiksowują na jej treningach. Ale to dobrze. Najważniejsze by czynność przynosząca nam wzrost ich poziomu była zdrowa i dawkowana we właściwych porcjach. A tego to już my sami powinniśmy pilnować.

Dbając o swój poziom szczęścia mamy moc, by wspierać innych i dzielić się tym szczęściem. Możemy wtedy uczynić świat lepszym i piękniejszym miejscem do życia. A przecież w życiu o to chodzi, by wszystkim istotom na Ziemi żyło się dobrze 🙂

Harmonia to klucz

Zakończenie nie jest zaskoczeniem dla tych, którym bliski jest temat ajurwedy. Osobiście specjalistką w harmonii jeszcze nie jestem, ale wciąż nad tym pracuję. Każdego dnia – świadomie wybierając dobre nawyki – jestem bliżej życia w równowadze.

O poszukiwanie balansu w życiu pisałam już w pierwszym poście na blogu. Jeśli chcesz poznać moją drogę do tego miejsca, to koniecznie tam zajrzyj. Tak jak już wspominałam, to co najpiękniejsze w ajurwedzie dla mnie to właśnie droga ku równowadze. Mocno wierzę w to, że jedynie w stanie harmonii ze sobą i światem jesteśmy w stanie osiągnąć pełnię szczęścia. Ta sama równowaga powinna być obecna w naszym życiu. Równowaga między życiem osobistym a zawodowym. Balans w ciele, duszy i umyśle. Harmonia w sercu.

Moim największym marzeniem jest osiągnięcie takiej właśnie harmonii. Dlatego na swojej ścieżce rozwoju osobistego rozwijam i wzmacniam swoje serce. Uczę się je otwierać w pełni. Akceptować. Kochać bezwarunkowo. Pięknie mi w tym pomagają minerały, którymi się otaczam. Moja urodzinowa mala – oczywiście wykonana przez Boską Kasię z Pleneru – ma moc transformowania i ochrony serca. Dzięki niej mogę pracować z czakrą serca – a czakry to ważna część mojej pracy nad sobą – i czuć jeszcze większą miłość do siebie. Medytacja z malą jest teraz moim codziennym rytuałem i bardzo go lubię!

Nieprzypadkowo kamieniem chroniącym zodiakalnego Byka jest kwarc różowy (to kamień centralny mojej mali). Dla nas, Byków, miłość jest ważną częścią naszej natury. Byki kochają intensywnie i na zawsze. Kwarc różowy wpływa na zwiększenie miłości własnej i tej do świata. Od kiedy mam swoją malę – a noszę ją praktycznie codziennie od momentu jej otrzymania – czuję, że jestem pod opieką kochającej Matki Natury i moje serce jest silniejsze. Czuję większy przypływ uczuć do siebie. Odpuszczam coraz więcej i powoli akceptuję rzeczywistość taką, jaka jest.

Myślę, że poczucie miłości do siebie i świata jest kluczem do osiągnięcia harmonii. Wtedy nic więcej z zewnątrz nie jest nam potrzebne do szczęścia. Jak powiedział Oscar Wilde: „Człowiek, który umie żyć w harmonii z samym sobą, jest szczęśliwy„.

Tego Wam – i sobie – z całego serca życzę!

Rytuały
Medytacja z malą jest teraz moim codziennym rytuałem

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Share via
Copy link
Powered by Social Snap